free html templates

Stanisław Tarasiuk

1930 - 2012

nauczyciel przysposobienia obronnego i biologii w latach 1955 - 1978

Wspomnienie

Wspomnienia, zwłaszcza dotyczące osób, łączą się z nieuchwytną emocją wypływającą wicedyrektor szkoły w latach 1975-1978 z ich zachowania, a właściwie z naszego sposobu widzenia ich zachowania. Ubarwiamy, wzmacniamy, a najczęściej przejaskrawiamy sytuacje z ich udziałem. Nie ma w tym nic złego. Wspomnienia zacierają się, ale od czego mamy wyobraźnię. Pozwolę sobie skorzystać z pamięci, a być może i z wyobraźni, by przywołać postać Profesora Stanisława Tarasiuka – pedagoga naszego Liceum.

Lata siedemdziesiąte były jeszcze okresem tak zwanej zimnej wojny pomiędzy cywilizacją Zachodu, a codziennością Wschodu (mniej wtajemniczonych odsyłam do źródeł). Zrozumiałe było wówczas według klasyków ideologii, że młodzież winna nauczyć się podstawowych zasad obrony przed atakiem wroga na wypadek „W”. Profesor Stanisław Tarasiuk był w Liceum osobą najbardziej właściwą do wykonania tego zadania. Miał swoją klasę-salę wyposażoną w potrzebny sprzęt do ćwiczeń w technikach obronnych. Dla nas młodych, opierzających się z dzieciństwa obywateli PRL, był człowiekiem jakby z innego świata, być może odrobinę groźnym, ale chyba bardziej ciekawym Jednakże pod maską roli, widać było w oczach trochę kpiący, rozbawiony, zdystansowany do tego co robi, uśmiech. Korzystaliśmy z takiej postawy do woli. Lekcje obfitowały często w zabawne sytuacje, które prowokował sam prowadzący .Kto znał Profesora pamięta naukę sztucznego oddychania metodą usta – usta, masażu serca, korzystania z masek przeciwgazowych. Szczególnie chętnie zapraszane były do pokazu co ładniejsze koleżanki, obdarzone pięknymi walorami młodych kobiet. Budziło to w męskiej części klasy nieustający zachwyt.

Odrębnym tematem była strzelnica sportowa, na której Profesor miał zadanie nauczyć nas posługiwania się bronią (na szczęście sportową). O ile dla większości adeptów prawdziwego macho było tą formą rozrywki i zainteresowania, o tyle nie mogę powiedzieć tego o naszych koleżankach. Mam w pamięci (a może wyobraźni) scenę, kiedy Profesor bezskutecznie próbował ustawić w pozycji leżącej do strzału (i jego przy tym instrukcje) jedną z koleżanek (identyfikacja zbędna - ona wie), i jaki był tego skutek. Polecam uruchomienie wyobraźni, reszta jest nieistotna.

Profesor, oprócz zajęć z przysposobienia obronnego, prowadził też lekcje biologii, w tym, co było zgodne z programem edukacji zresztą, nauki o podziale, rozmnażaniu (czyli delikatnej materii), na których niecodzienne czasami podejście do tematu było przyjmowane z obopólnym zrozumieniem.

Oj działo się, działo na tych zajęciach. Będzie o czym wspominać na kolejnym zjeździe absolwentów w 2018 roku, i nie tylko. Postać Profesora Stanisława Tarasiuka wpisała się barwnie w historię naszego Liceum. Porzucam teraz pamięć i uruchamiam wyobraźnię. Jakby cudownie było przeżyć to jeszcze raz, ponownie zasiąść w znanych sobie ławkach, usłyszeć dzwonek...

Panie Profesorze. Spóźnia się Pan na kolejną lekcję! Czekamy.


Ireneusz Rolewicz absolwent 1974, klasa IVD


Tekst wspomnienia z publikacji „IV Zjazd Absolwentów i Nauczycieli II Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Gustawa Orlicz – Dreszera”,Chełm 8 - 9 czerwca 2018 r.